
Unia Europejska przyjęła 19. już pakiet sankcji na Rosję, w ramach którego m.in. wprowadza całkowity zakaz importu LPG, czyli bardzo popularnego paliwa, wykorzystywanego chociażby do zasilania ponad 2 milionów samochodów w Polsce. Czy kierowcy mają się czego obawiać?
Zakaz importu rosyjskiego LPG na terytorium Unii Europejskiej zacznie obowiązywać od 26 stycznia 2026 roku. Obecnie jesteśmy w okresie przejściowym, który ma dać importerom i dystrybutorom czas na znalezienie nowych źródeł gazu, zawarcie kontraktów i przygotowanie infrastruktury.
Taki scenariusz raczej nam nie grozi. Choć Rosja jest znaczącym dostawcą LPG to Polski, to nasz kraj już od dawna dywersyfikuje źródła tego gazu. W 2025 roku import z terytorium agresora odpowiadał za około 17% całkowitego wolumenu sprowadzanego LPG.
Głównym dostawcą propan-butanu do Polski jest dziś Szwecja (około 33% wolumenu). Sporo gazu importujemy też z Norwegii i Stanów Zjednoczonych, Holandii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Kazachstanu, a nawet z Gwinei Równikowej.
Gazu zatem nie zabraknie, natomiast można się spodziewać chwilowych wahań cen – nie tyle z uwagi na zakończenie importu z kierunku rosyjskiego, co na środek sezonu grzewczego, kiedy to zwyczajowo rosną ceny LPG na stacjach benzynowych.