
Choć wciąż incydentalne, to budzą słuszne obawy wśród osób rozważających montaż instalacji fotowoltaicznej. Pożary PV z pewnością nie są zjawiskiem nagminnym i można im skutecznie przeciwdziałać. Na początek warto poznać najczęstsze przyczyny takich groźnych wypadków, które omawiamy w naszym poradniku.
To zdecydowanie najczęstsze źródło problemów z pracą instalacji. Błędy popełnione przez instalatora mogą nie tylko podwyższyć awaryjność fotowoltaiki i obniżyć jej sprawność, ale też grożą wystąpieniem pożaru. Klasycznym przykładem są źle wykonane połączenia elektryczne (luźne styki, brak odpowiednich złącz) czy użycie nieodpowiednich lub niecertyfikowanych komponentów.
Pominięcie zabezpieczeń przeciwprzepięciowych jest poważnym błędem instalacyjnym, który może wynikać np. z chęci zaoszczędzenia i zaoferowania niższej ceny. Nieświadomy inwestor nie wie niestety, że sprowadza to na niego realne ryzyko, w tym wybuchu pożaru.
Przyczyną pożaru instalacji PV może być prozaiczne przerwanie izolacji kabli (np. rozerwanie jej przez kuny czy ptaki). W grę wchodzą również uszkodzenia samych paneli PV, na przykład w wyniku gradu czy długiego zalegania grubej warstwy śniegu.
Lokalne przegrzewanie się ogniw fotowoltaicznych, nazywane efektem hot-spot, jest spowodowane mikropęknięciami, zabrudzeniami lub częściowym zacienieniem paneli. Wówczas powstają punkty, które bardzo mocno się nagrzewają, co w skrajnym przypadku może doprowadzić do pożaru.
Częściej dochodzi do pożarów, których źródłem jest falownik. Może to mieć związek z jego niepoprawnym montażem, wadą fabryczną czy chociażby umieszczeniem falownika w źle wentylowanym, mocno nagrzewającym się pomieszczeniu, np. na niezaizolowanym strychu.