Gaz ziemny najtańszy od lat. Ale to się może wkrótce zmienić

Antoni Kwapisz
14.05.2020

Bardzo niskie ceny gazu ziemnego, zarówno dla przemysłu, jak i odbiorców indywidualnych, mogą cieszyć, choć przyczyna takiego stanu rzeczy jest mało optymistyczna. Wpływ na spadek wartości błękitnego paliwa ma przede wszystkim niestabilna sytuacja gospodarcza wywołana przez pandemię koronawirusa. Główny dostawca gazu do Europy, czyli Gazprom, liże ciężkie rany po gwałtownej przecenie rubla. W dodatku odbiorcy zamawiają mniej gazu w wyniku rekordowo ciepłej zimy. Nie powinniśmy mieć jednak złudzeń. Prawdopodobnie w drugiej połowie roku czekają nas istotne podwyżki cen gazu, choć na razie nie wiadomo, czy i w jakim stopniu przełożą się one na rachunki gospodarstw domowych i firm.

Produkcja gazu się nie opłaca

Ten zaskakujący wniosek wysunął niedawno Jerzy Kwieciński, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. W jego ocenie najwięksi producenci gazu aktualnie dokładają do interesu, byle tylko utrzymać ciągłość dostaw i nie narażać się na zrywanie kontraktów oraz wiążące się z tym wysokie kary. Gaz ziemny jest tak tani, że koszty wydobycia i dystrybucji przekraczają wartość samego surowca.

Poza koronawirusem winy należy tutaj upatrywać w wojnie cenowej między Arabią Saudyjską a Rosją. Dodajmy do tego wypełnione po brzegi magazyny gazu ziemnego w krajach europejskich, a stanie się jasne, że dla producentów nastały bardzo złe czasy.

Prezes PGNiG wieszczy jednak, że już w drugiej połowie roku ceny gazu zaczną rosnąć, o ile oczywiście uda się opanować sytuację związaną z pandemią. Aktualnie za 1 MWh gazu trzeba zapłacić około 7-8 euro, podczas gdy w normalnych warunkach rynkowych wartość błękitnego paliwa jest o co najmniej 50% wyższa.

 

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.