
Choć większość krajów Zachodniej Europy odchodzi od rosyjskiego gazu, to Ukraina nadal jest od niego uzależniona. Nie zmienia tego nawet trwająca wojna z Rosją. Tylko w czerwcu ukraiński operator systemu przesyłu gazu kupił od Rosji około 350 milionów metrów sześciennych błękitnego paliwa.
Paradoksem w całej tej sytuacji jest fakt, iż Ukraina zaopatruje się w rosyjski gaz głównie za pośrednictwem dwóch krajów zaprzyjaźnionych z Kremlem, czyli Węgier i Słowacji. Formalnie zatem Kijów nie kupuje błękitnego paliwa od agresora, choć nie może się bez niego obejść.
Krajowa produkcja gazu absolutnie nie zaspokaja potrzeb zarówno gospodarki, jak i odbiorców indywidualnych. Co więcej, bardzo niski poziom napełnienia ukraińskich magazynów gazu wymusi na naszych sąsiadach zwiększenie zakupów w drugiej połowie 2025 roku.
Tak na naszych oczach realizuje się absurdalny scenariusz, w którym napadnięta Ukraina pośrednio finansuje atak na siebie.