
Od grudnia 2024 roku Polska nie importuje już gazu płynnego z Rosji. Miał być Armagedon, ale paniki nie widać – choć ceny paliwa wzrosły.
Największe obawy w związku z embargiem na tani gaz płynny z Rosji mieli kierowcy. Za aż 75% zużycia tego paliwa w naszym kraju odpowiada autogaz. W minionym roku delikatnie wzrosło również wykorzystanie gazu płynnego do ogrzewania domów.
Pomimo embarga nie nastąpiło przerwanie dostaw i tym samym niedobory LPG. Rosję zastąpiły inne kierunki importu. Obecnie największym dostawcą LPG do Polski jest Szwecja (pochodzi stamtąd 34% gazu płynnego). Sporo importujemy również z Norwegii i Stanów Zjednoczonych.
Kluczowe dla kierowców i innych użytkowników LPG są natomiast ceny. Te, choć wzrosły po wprowadzeniu embarga, nie zmieniły się drastycznie – podwyżki na stacjach benzynowych sięgnęły kilku groszy na litrze, podobnie jak w przypadku gazu płynnego do ogrzewania.
Polska to wciąż największy rynek autogazu w Europie. W 2024 roku na montaż LPG w swoich autach zdecydowało się ponad 125 tysięcy kierowców. Z kolei z gazu płynnego do ogrzewania domów korzysta 156 tysięcy gospodarstw.