Nawet złotówka na litrze – taka może być różnica w cenie paliwa między autostradą a pobliską miejscowością. Kto nie musi, ten z reguły omija stacje przy autostradzie szerokim łukiem. Pozostali płaczą i płacą. Czy jednak wiesz, z czego tak naprawdę wynika ta różnica? Główne przyczyny przybliżamy w naszym poradniku.
Właściciele stacji zlokalizowanych przy autostradzie ponoszą znacznie wyższe opłaty na rzecz zarządcy, który w ten sposób zwraca sobie wydatki poczynione na dostosowanie infrastruktury drogowej i umożliwienie zjazdu na stację. Ten koszt jest oczywiście przerzucany na kierowców, którzy często nie mają wyboru i po prostu muszą zatankować pomimo horrendalnej ceny.
To konkurencja wymusza na właścicielach stacji dostosowanie cen do tych obowiązujących w sąsiednich punktach. Na autostradzie wygląda to zupełnie inaczej, ponieważ zagęszczenie stacji jest symboliczne – zwykle jedna przypada na odcinek kilkudziesięciu kilometrów. W efekcie właściciele nie muszą walczyć o klienta, bo wiedzą, że część kierowców zwyczajnie nie ma wyjścia i zatankuje i nich niezależnie od ceny na pylonie.
Trzeba oddać właścicielom stacji przy autostradach, że ich standard jest z reguły bardzo wysoki – pilnuje tego zarządca drogi. Stacje muszą być dobrze utrzymane, zawsze odśnieżone, oferować szerokie zaplecze logistyczne i sanitarne, a to wszystko kosztuje. Ponadto stacje przy autostradzie są czynne całodobowo, co podnosi koszty zatrudnienia pracowników.